Ferie po angielsku

Wiekszość nastolatków spędza ferie w domu przy komputerze, śledząc komentarze na facebooku albo przeglądając najnowsze obrazki na Bestach. Ja, moje koleżanki i koledzy wzięliśmy udział w inensywnym kursie języka angielskiego organizowanym w naszej szkole przez firmę Nauka Bez Granic. Do nauki języka angielskiego przekonywała nas - rodowita Szkotka - Georgina Newcombe.

Na zajęciach musieliśmy mówić po angielsku, gdyż Georgina nie znała żadnego innego języka. Codziennie na zajęciach mieliśmy inne atrakcje między innymi: "Tradycje w UK", "Jedzenie w Szkocji". Przerwy trwały do 30 minut, w trakcie których korzystaliśmy z internetu, parzyliśmy herbatkę, bądź gorącą czekoladę konsumujac przy tym smaczne jedzonko. Nasza nauka nie polegała tylko na siedzeniu w sali 24. Były też lekcje prowadzone na przenośnych komputerach, kiedy musieliśmy wyszukać różne informacje dotyczące Zjedoczonego Królestwa Brytanii i Irlandii. Zajęcia rozpoczynały się o godzinie 9.00, więc można było się wyspać, a kończły się o godzinie 16.00 co niebardzo nas cieszyło, ponieważ byliśmy już bardzo zmęczeni.

Na kursie najbardziej podobała nam się forma prowadzonych zajęć, ponieważ były to warsztaty, a nie lekcje "z książką i długopisem". Oprócz tego, większość z nas nabrała pewności siebie i oswoiła się z językiem angielskim. Jednak najbardziej zapamiętalismy ostatni dzień kursu. Wtedy naszym zadaniem było wymyślenie własnego wynalazku, który mógł pomóc ludzkości. Nasza twórczość to: okularowe wycieraczki, maszyna do malowania paznokci, czy maszyna do tostów napędzana przez biegajacego chomika.

Podsumowując, czas spędzony na warsztatach uważamy za udany i mile spędzony. Nie żałujemy, że zamiast spać do 12:00 i leniuchować, brałyśmy udział w tym ciekawym kursie.

Julka, Madzia i Łucja – Ia :)