WYPRAWA NA SZEŚĆDZIESIĘCIU ROWERACH

WYPRAWA NA 60-CIU ROWERACH to wycieczka pod hasłem JADĄC OD GMINY DO GMINY CAŁY NASZ POWIAT ZWIEDZIMY lub, jak kto woli - PROMOCJA NA KÓŁKACH gminy Celestynów, dla uczczenia 60-lecia jej powstania i istnienia w powiecie otwockim.

Wyprawę zorganizowali uczniowie celestynowskiego gimnazjum im. por. Józefa Czumy "Skrytego", w ramach obchodów 60-lecia gminy Celestynów, pod patronatem wójta, pana Stefana Traczyka.

WYPRAWA NA SZEŚĆDZIESIĘCIU ROWERACH

Relacja uczestnika.

O tym, że w 1952 roku powstała gmina Celestynów wiemy wszyscy. Że była to gmina w powiecie otwockim - też wiadomo. Znacznie mniej jednak wspomina się o tym, że gmina Celestynów i powiat otwocki powstały jednocześnie, a zatem ich rocznica obchodzona może być wspólnie. Wprawdzie gmina Celestynów przeszła przez swoje 60-lecie ulegając licznym modyfikacjom, a powiat otwocki przeżył swój upadek (1975 r.) i następnie reaktywację w 1999 roku, to jednak nic nie zmieni faktu, że obie te szacowne instytucje powstały w roku 1952 i obecnie mają swoje święto.

Od uświadomienia sobie tego faktu, do pomysłu, jak można go upamiętnić, droga nie była daleka.

I oto w pierwszych dniach października, w atmosferze przepięknej złotej polskiej jesieni, uczniowie gimnazjum z Celestynowa wyruszyli z "Wyprawą na sześćdziesięciu rowerach". Celem wycieczki było odwiedzenie wszystkich urzędów gmin i miast w powiecie otwockim oraz gimnazjów w tych miejscowościach.

Zobaczyć je niemal jednocześnie, porobić zdjęcia, zebrać materiał do porównań, ułożyć pytania do szkolnego konkursu na temat 60 rocznicy gminy Celestynów w powiecie otwockim, a przy tym mieć w oczach jesienną panoramę powiatu otwockiego - bezcenne...

I jeszcze jedno. Odwiedzając urzędy gmin, celestynowscy gimnazjaliści w każdym z nich zostawiali otrzymane od swojego wójta, pana Traczyka, okolicznościowe upominki, mierząc się jednocześnie ze sporym stresem, jakim może być samodzielne załatwienie urzędowej sprawy. Chodziło wprawdzie tylko o przekazanie pozdrowień i uzyskanie odcisku pieczęci na pamiątkowej karcie przejazdu - ale sprawa tylko pozornie wydaje się prosta. Ponieważ nietypowa, więc spodziewać się można było różnych reakcji osób zapracowanych, pełniących ważne funkcje, zajętych ważnymi sprawami. - Jak sprostać zadaniu? - zastanawiał się nie jeden gimnazjalista wchodząc do sekretariatu gminy czy gimnazjum. Tymczasem obawy okazały się płonne. Wszędzie, może z jednym małym wyjątkiem, spotkaliśmy się z przyjęciem życzliwym, a nawet serdecznym.

I tak wójt gminy Sobienie Jeziory wyszedł na chwilę przed swój urząd, by nas pozdrowić i porozmawiać z wszystkimi uczestnikami wyprawy, a nie tylko z ich delegacją, a dyrektor gimnazjum w Gliniance zaprosił nas wszystkich i oprowadził po swej przepięknej szkole... Tak było. Sympatycznie. Ale było też trudno. Zwłaszcza wtedy, gdy jadąc przez kilkadziesiąt kilometrów rowerem trzeba było zmagać się z silnym przeciwnym wiatrem i innymi niespodziankami. Jednak mamy to już za sobą, zostały wrażenia, których nikt nie odbierze i poczucie udziału w dość nietypowym przedsięwzięciu.

Udało się bowiem przemierzyć szlak rowerowy wokół powiatu otwockiego, odwiedzić wszystkie samorządowe urzędy, większość gimnazjów, zobaczyć przy tym sporą liczbę atrakcji krajoznawczych, których tak wiele jest w naszym powiecie.

Czy warto powędrować tym szlakiem? Warto!

Wyprawę rozpoczynamy przed urzędem gminy Celestynów. Dostajemy tu prezenty, którymi obdarujemy odwiedzane instytucje. I w drogę - najpierw ulicami Celestynowa, a potem przez lasy i pola, obok obserwatorium astronomicznego w Ostrowiku, a stąd do będącej rezerwatem przyrody rzeki Świder. Docieramy do Tarachowizny i malowniczych pozostałości wodnego młyna. Dobre to miejsce na fotograficzne plenery.

Wkrótce odwiedzamy Gliniankę podziwiając tam nietypowy Orlik, który ma coś, czego nie ma nawet warszawski stadion narodowy - funkcjonalną, dookolną bieżnię...Jest jeszcze w Gliniance wybudowane niedawno i bardzo nowoczesne gimnazjum, które trzeba zwiedzić, gratulować, a nawet... pozazdrościć.

Jadąc dalej trasą, na której od wielu lat rozgrywany jest słynny na całą Polskę Półmaraton Wiązowski docieramy do Wiązowny, odwiedzając tam gimnazjum, podziwiając oryginalną rzeźbę stojącą przed urzędem gminy, a tuż za miejscowością ruiny bunkrów pamiętających bohaterskie wydarzenia bitwy warszawskiej 1920 roku. Takich bunkrów spotykamy jeszcze kilka na trasie prowadzącej do Józefowa.

Józefów - miasto zanurzone w sosnowym lesie. Uliczkami wśród jego willowej zabudowy dojeżdżamy do zabytkowej stacji kolejowej. Zatrzymujemy się przy urzędzie miasta i pomniku postawionym ku czci łączniczek Armii Krajowej. Odwiedzamy gimnazjum noszące imię Łączniczek AK, zerkamy na szkolne obiekty sportowe, z największym w powiecie krytym basenem. Obok nowoczesnego hotelu, przy którym jest park linowy i szkółka golfowa docieramy ponownie nad rzekę Świder, przekraczając ją po zabytkowym moście nieczynnej już, legendarnej kolejki wąskotorowej.

Wjeżdżając na teren miasta Otwocka kierujemy się do dawnego domu dziecka, wybudowanego niegdyś z myślą o przyjaźni polsko-koreańskiej. Tak było w czasach PRL-u, obecnie do okazałego budynku przenosi właśnie swą siedzibę starostwo powiatu otwockiego.

Spośród otwockich gimnazjów odwiedzamy te, które jest przy ulicy Szkolnej, ma tradycje sięgające okresu sprzed II wojny światowej, a nosi dziś imię Józefa Piłsudskiego. Na trasie wyprawy jest oczywiście otwocki ratusz. Piękna zabytkowa budowla, prawdziwa wizytówka miasta, stojąca tuż obok linii kolejowej. Prowadzi tędy wybudowana w 1877 roku dawna droga żelazna nadwiślańska. Warto sobie uświadomić, że gdyby nie ona, gdyby nie szanse jakie stworzyła, jakże inaczej wyglądałby dziś powiat otwocki. Celestynów, Otwock, Józefów zawdzięczają swój bujny rozwój tej właśnie kolei.

Od otwockiego ratusza kierujemy się w stronę Karczewa, do którego docieramy jadąc leśnymi ścieżkami prowadzącymi w pobliżu obiektów sportowych OKS-u.

Zwiedzanie Karczewa zaczynamy przy pomniku kolejki wąskotorowej. Na specjalnych planszach uwidocznione są tu przejawy bogatej, ponad 500-letniej historii miasta. Bocznymi ulicami jedziemy do urzędu miasta. Mamy pecha - akurat jest w przebudowie. Można sobie tylko wyobrazić, jak będzie okazały po zakończeniu remontu. Odwiedzamy oczywiście gimnazjum i jadąc przez plac obok remizy strażackiej, dalej obok kościoła i jeszcze dalej w pobliżu zabytkowego cmentarza parafialnego opuszczamy miasto, kierując się w stronę lasów celestynowskich.

Przez Janów, obok jeziorek powstałych w miejscu wydobywania torfu (kto pamięta jaki związek ma torf ze słynnym niegdyś na całym kraj proszkiem otwockim?), obok kamienia leśnika z dość tajemniczym napisem, obok bunkrów i skansenu fortecznego na Dąbrowieckiej Górze - wracamy do Celestynowa. Ale tylko po to, by pojechać stąd dalej, na południe, w kierunku pozostałych gmin powiatu otwockiego.

Do drugiego etapu wyprawy wyruszamy spod Zespołu Szkół, w którym znalazło swoją siedzibę celestynowskie gimnazjum. Kierujemy się do Reguta i zaraz za tą miejscowością wjeżdżamy w wielkie obniżenie terenu ciągnące się aż do Góry Kalwarii. To geologiczna pozostałość pra-Wisły, płynącej tu przed tysiącami lat, u stóp topniejącego lodowca. Za Podbielą rozciąga się pamiętające te odległe czasy ogromne torfowisko - Bagno Całowanie - będące wielką osobliwością przyrodniczą i cennym miejscem obserwacji ornitologicznych. Kryje się tam rzecz niezwykła, nietypowy obiekt wpisany do rejestru zabytków. To wydma Pękatka, w piaskach której ukryte są ślady obozowiska łowców reniferów z epoki paleolitu. Archeolodzy twierdzą, że są tu jedne z najstarszych śladów pobytu człowieka na Mazowszu. Wcześniej był tylko lód.

Jadąc dalej przez Całowanie i Warszawice z zabytkowym drewnianym kościołem oraz cmentarzem, na którym spoczywa Józef Radziński - jeden z inicjatorów powstania Celestynowa, docieramy do Sobień Jezior. Tutejszy urząd gminy jest najmniejszy chyba, spośród tych, które odwiedziliśmy. Od gościnnego pana wójta przyjmujemy pozdrowienia i wskazówki na dalszą drogę. - Nasze gimnazjum macie tuż obok - wskazuje ręką. - Jadąc w stronę Osiecka nie zapomnijcie zatrzymać się przy pałacu. Popatrzcie też na wielkie pole golfowe i lądowisko samolotów. Warto!

W gimnazjum akurat długa przerwa. Korzystając z pięknej jesiennej pogody na plac przed szkołą wyszło wielu uczniów. Sympatyczne rozmowy z nimi nie trwały zbyt długo. Przerwa się kończy. Ruszamy w dalszą drogę. Pałac w Sobieniach Szlacheckich i położone kilka kilometrów dalej pole golfowe wyglądają rzeczywiście imponująco.

Tymczasem pogoda zmienia się. Z ciemnej chmury spadł deszcz. Na szczęście krótkotrwały i nie zaszkodził zbytnio, gdyż swą gościnę zaoferowało nam gimnazjum w Osiecku. Odpoczywając pod dachem patrzyliśmy na moknące rowery. Ktoś dostał informację, że w tym samym czasie w Celestynowie spadł grad i zrobiło się biało. Uroki jesieni. W Osiecku szybko wyszło słońce. W jego ciepłych promieniach dojeżdżamy do malowniczego urzędu gminy usytuowanego przy zabytkowym rynku - skromnie, godnie, malowniczo.

Będąc w Osiecku trzeba odwiedzić największą przyrodniczą atrakcję tego miejsca. Zdroje - wybijające wprost z ziemi źródła są osobliwością niespotykaną gdzie indziej na Mazowszu.

Kierując się w stronę Zabieżek poruszamy się historycznym traktem, od stuleci łączącym starodawne miasta Osieck i Kołbiel. Jadąc przez tę część Osiecka patrzymy z szacunkiem na wiekowe domy. Za przejazdem kolejowym droga zagłębia się w las. Mijamy kolejne krzyże i kapliczki. Stare i odnowione. Jakże ich wiele. Ile ludzkich tajemnic za nimi się kryje. Przydrożne sanktuaria.

Skrzyżowanie przy Krzyżu Leśników. Jadąc drogą w lewo dotarlibyśmy do Bratosówca i miejsca zwanego "Czarcie Kościoły", związanego z legendą o diable i Czarcim Dole. Kierując się drogą w prawo mielibyśmy Kąciki, znane z bitwy, którą w obronie polskiej radiostacji stoczył z niemiecką obławą oddział Armii Krajowej oraz z tragedii rodziny Kilimów, która wkrótce po tej walce została przez hitlerowców bestialsko zamordowana.

Trakt do Kołbieli prowadzi na wprost. Kolejne krzyże i kapliczki są widoczne w drodze przez las, i przez Zabieżki, i Kąty, i Antoninek, aż do skrzyżowania z szosą lubelską. Dalej jest Gadka.

Obok rozpadającego się ze starości obelisku upamiętniającego zasłużoną rodzinę Zamoyskich, przez mostek na Świdrze i obok kołbielskiego cmentarza docieramy do celu, którym jest ostatnie już na naszej trasie gimnazjum w Kołbieli. Zaraz opodal odwiedzamy też urząd gminy, przypominający raczej dużą willę. Ciekawe, czy mieszkańcom przyjemnie jest tu załatwiać urzędowe sprawy? Nasza delegacja wyszła z urzędu uśmiechnięta, a to znaczy, że chyba tak.

Przed nami ostatni odcinek wyprawy - droga do Celestynowa. Przez nadświdrzański Sępochów, Bocian i Gózd, obok kolejnego obelisku z krzyżem poświęconego rodzinie Zamoyskich, obok leśnego parkingu, szosą i wąską ścieżką. Z leśnej gęstwiny wjeżdżamy wprost na ulicę Poniatowskiego w Celestynowie. Wyprawa zbliża się do kresu.

Dla jej uczestników oczywiste jest, już nie tylko z widoku na mapie, że Celestynów leży dokładnie w centrum powiatu otwockiego, jakby w jego sercu, zewsząd otoczony lasami. Doskonałe to miejsce do mieszkania i do uprawiania turystyki rowerowej, a także wszelkiej rekreacji na świeżym powietrzu. Jest tu siedziba Nadleśnictwa, jest nowoczesne Centrum Edukacji Leśnej - królestwo lasu.

Przejeżdżając obok stacji kolejowej, mijając liczne pomniki i miejsca pamięci świadczące o tutejszej krótkiej, lecz bogatej przeszłości, docieramy do naszego gimnazjum. Oddychamy z ulgą. Jesteśmy w domu. Teraz zasłużony odpoczynek, a po nim wykonanie pozostałych zadań rajdowych, przesłanie ich do jury, oczekiwanie na wyniki współzawodnictwa wycieczkowych drużyn. A potem radość z wygranej, satysfakcja i wspomnienia.

A może plany następnych rajdów - kto wie?

Podziękowania za organizację imprezy należą się w pierwszej kolejności pani Dorocie Stańczak - dyrektor celestynowskiego gimnazjum za dozór całości, pani dyrektor Marzenie Kuczyńskiej za szkolną logistykę oraz paniom Edycie Krzemińskiej, Małgorzacie Bojanowskiej i Annie Rodziewicz Maszlance, za trud włożony przygotowania do wyprawy. Wspólnie z młodzieżą trasę rajdu przemierzyli gimnazjalni nauczyciele Anna Struska-Gątkowska, Piotr Okoński, Krzysztof Rzążewski oraz Tomasz Skrzypkowski.

Lekcja WOS-u na rowerach przeszła do szkolnej historii.

Tomasz Skrzypkowski